Władca

Legolas

GotLink.pl plus sms
darmowa bramka sms
blog
fotografia ślubna
Siostry serial online

na siodło i odjechał w bok ku wschodowi, trzymając się wciąż skraju wydeptanego szlaku i uważając, by nie zatrzeć śladów. Raz jeszcze zsiadł, zbadał dokładnie grunt i przeszedł kawałek drogi tam i z powrotem piechotą. - Niewiele się dowiedziałem – rzekł powróciwszy do towarzyszy. – Na głównym szlaku jeźdźcy Rohanu zatarli

a pierwszy zginął - odparł Gimli. - Zawiodło go jasnowidzenie. - Gandalf nie opierał swoich rad na pewności bezpieczeństwa dla siebie ani dla innych - rzekł Aragorn. - Są zadania, które lepiej podjąć niż odrzucić, choćby u ich kresu czekała zguba. Ale nie zgodzę się jeszcze stąd odejść. Zresztą musimy i

odparł Aragorn. – Nie jestem też dla was obcoplemieńcem. Bywałem w tym kraju nieraz, walczyłem w szeregach Rohirrimów, chociaż pod innym imieniem i w innym stroju. Z tobą nie spotkaliśmy się dotychczas, ale znałem twojego ojca Eomunda i rozmawiałem z Theodenem, synem Thengla. Nie mogło się za dawnych lat zdarzyć,

kopytami koni ślady orków. Stąd banda ciągnęła chyba w dalszą drogę bliżej rzeki. Lecz trop od wschodu jest świeży i wyraźny. Żaden ślad nie wskazuje, by ktoś zawrócił nad Anduinę. Trzeba teraz jechać wolniej i upewnić się, czy nigdzie nie widać śladów odchodzących w bok od gromady. Orkowie, gdy tu

widziałeś, mamy luźne konie. Twój miecz nie będzie próżnował. Tak, przyda się również topór Gimlego i łuk Legolasa, jeśli twoi przyjaciele zechcą mi wybaczyć zbyt pochopny sąd o Leśnej Pani. Powtórzyłem jedynie to, co wszyscy o niej mówią w naszym kraju, lecz chętnie zmienię zdanie, jeśli od was dowiem się,

Elrond powiada, że istnieje między nimi więź rodzinna; oba stanowią ostatnie bastiony potęgi leśnej z Dawnych Dni, kiedy Pierworodni wędrowali po świecie, a plemię ludzi jeszcze spało. Ale Fangorn ma jakiś własny sekret. Jaki - tego nie wiem. - A ja wcale wiedzieć nie chcę - rzekł Gimli. - Ktokolwiek tam

że błądziłem. - Dzięki za te szlachetne słowa – rzekł Aragorn. – Z serca pragnąłbym iść z tobą, ale nie mogę opuścić przyjaciół, póki zostaje choć cień nadziei, że zdołam ich ocalić. - Porzuć nadzieję – odparł Eomer. – Nie odnajdziesz swoich druhów na tym północnym pograniczu. - A jednak nasi przyjaciele nie

się ku zachodowi. Nie spostrzegli nigdzie śladów oddalających się od szlaku w prawo czy w lewo, tylko tu i ówdzie natykali się na trupy pojedynczych orków, których śmierć zaskoczyła w ucieczce; siwe pióra strzał sterczały im z pleców lub gardzieli. Wreszcie, dobrze już pod wieczór, dotarli do skraju lasu i na